Parafia pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny i Świętego Wojciecha w Nidzicy

ul. Młynarska 12, 13-100 Nidzica, tel. 89 625 29 12

Aktualności

2014-11-30 Uwaga Adwent !!! - Jak go dobrze przeżyć?

8 kroków, aby zwolnić

1. Naucz się czekać

Chrześcijanin podobny jest do osoby czekającej na przystanku na autobus. Autobusu nie widać, ale on czeka. Przez swoją cierpliwość mówi: „Wiem, że przyjedzie”. I zachęca innych do czekania.

Każdy zazwyczaj na coś czeka i on również. 

Nasze życie jest tak naprawdę czekaniem. Pewnych spraw nie da się, ale i nie powinno się przyśpieszać.

 

2. Włączaj "jałowy" bieg

 

Nasz mózg potrzebuje nieustannie faz bezczynności, a przełączanie go na „jałowy” bieg jest niezbędne dla zachowania duchowej równowagi.

Nadmiar bodźców, zajęć, obrazów temu nie sprzyja.

Bez stawiania sobie ograniczeń i mądrze przeżywanej ascezy, niemożliwy jest pokój serca, a żadne twórcze idee ani myśli nie mają możliwości dojrzeć.

 

3. Pokochaj mnichów, a nawet stań się jednym z nich

 

Święty Pachomiusz, który tworzył pierwsze wspólnoty cenobickie w IV wieku, twierdził, że należy posiąść umiejętność bycia samemu w tłumie, żeby skupić myśli na Bogu. Dlatego w klasztorach kładziono nacisk na ciszę i wymiar samotności.

Mnich to ktoś, kto jest oddzielony od wszystkich, a zarazem złączony ze wszystkimi.

Mnichem staje się także człowiek, który nie chce już o Bogu słuchać, ale chce go oglądać.

Monachos(z jęz. greckiego) – oznacza człowieka zintegrowanego wewnętrznie. To ten, który jest jednym, dla którego ważna jest tylko jedna rzecz, to znaczy – dążenie do Boga.
W tym znaczeniu, mnichem staje się każdy człowiek, dla którego sensem życia jest Bóg.

 

 4. Znajdź swoją celę

 

Błogosławiony Humbert z Romans, generał dominikanów z XIII wieku, zalecał braciom:

Mądry kaznodzieja po głoszeniu kazań powinien powrócić do samego siebie i uważnie zbadać wszystko, co mu się przydarzyło, tak aby mógł obmyć się z wszelkich doznanych nieczystości i naprawić wszystko, co się zepsuło. Powinien być jak podróżny, który czyści i naprawia swoje buty, gdy dotrze do schroniska, aby później móc lepiej wędrować.

 

Myślę, że nie tylko kaznodzieje, ale i każdy człowiek powinien mieć taki kąt, gdzie nikt go nie znajdzie, nikt nie przeszkodzi, nikt nie zauważy. To miejsce powinno być przestrzenią, w której możemy rozsupłać więzy łączące nas ze światem, zakosztować zdrowej samotności. A kiedy już znajdziemy taki kąt, należy go uznać za swój, pokochać, wracać do niego kiedy to tylko będzie możliwe i nie śpieszyć się z zamienianiem go na inny.

Chrześcijańscy mnisi taki pokój nazywali celą, która wskazuje niebo (caelum - z łac. niebo). Taka „cela”, jako miejsce samotności, może być piecem babilońskim, w którym trzech młodzieńców ujrzało Syna Bożego, ale i słupem obłoku, z którego Bóg przemawiał do Mojżesza.

 

5. Nie opuszczaj znalezionej celi

Ryby giną, jeśli pozostają zbyt długo poza wodą. Podobnie mnisi, którzy pozostają zbyt długo poza swoimi celami, albo marnują czas, tracą intensywność swojego spokoju (stan wewnętrznego pokoju nazywany jest przez mnichów wschodu hesychią).

Musimy śpiesznie wracać do naszych cel – tak jak ryby do morza, ponieważ jeśli pozostaniemy poza celami zbyt długo, zatracimy naszą wewnętrzną czujność.

Jeśli człowiek nie powie sobie w sercu, że na świecie istnieje tylko Bóg i on, nie zazna spokoju.

 

6. Przetrwaj ogień

Mój kilkuletni siostrzeniec Nikodem rozwiązywał na religii krzyżówkę. „Gdzie Bóg stworzył człowieka?” - brzmiało jedno z pytań. Odpowiedź zawiera cztery litery, trzecia to: „E”. „PIEC” wpisał Nikodem bez chwili zastanowienia, a na zdziwioną minę mamy trzeźwo odpowiedział: „To przecież oczywiste. Skoro Bóg stworzył człowieka z gliny, to musiał go gdzieś wypiec!”.

Intuicja duchowa całkiem trafna. „W ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu w piecu utrapienia” – pisał autor Mądrości Syracha.
Bóg stwarza, a potem hartuje nowego człowieka przez ogień.

Biblijny bohater Azariasz i jego towarzysze, nawet będąc otoczeni ogniem, wciąż wielbili Pana. Zginęli? To doświadczenie uczyniło ich jeszcze mocniejszymi. Stali się „wypróbowani”. Stali się kimś więcej.

Kto wytrwa do końca, przetrzymując oczyszczający ogień utrapień, ten będzie zbawiony.

To obiecuje nam Jezus.

 

7. Rezygnuj ze wszystkiego, co zbędne

Kiedy stajemy się za mało kontemplacyjni, tracimy zdrowy dystans ducha, ponieważ wymogi życia absorbują całą energię i czas. Co gorsze, jeśli człowiek jest stale zajęty, to kiedy wreszcie ma czas wolny, może robić tylko coś bezmyślnego i rozpraszającego. Nie ma bowiem sił na nic innego. Presja zwiększa niepokój, czyni osobę mniej cierpliwą i niezdolną do skoncentrowania się dłużej na czymkolwiek.

Żeby nabrać wysokości należy się więc pozbyć zbędnego balastu.

Zamiast więc mówić: „Nie siedź tak po prostu, tylko coś rób”, powinniśmy żądać czegoś przeciwnego: „Przyjdź na adorację w ciszy i nie rób niczego, tylko po prostu siedź”.

Bóg będzie dokonywał reszty.

 

8. Oswajaj się z Obecnością

 Żyjemy w kulturze użyteczności. „Czym się zajmujesz?”, „Co robisz?”. „Pokaż dyplomy”, „Jakie masz efekty?”.

Kultura „skuteczności” zabija kontemplację i duchowe życie. Kiedy poczucie własnej wartości zaczyna zależeć wyłącznie od osiągnięć, niewiele osób zdecyduje się na modlitwę odpocznienia, gdyż ta z definicji jest bezużyteczna, podczas niej niczego się przecież nie osiąga.

Modlitwa kontemplacji polega na oswajaniu się z Obecnością. Pozornie nie dzieje się nic „użytecznego”.

Tu najpierw tracimy, aby następnie zyskać więcej.

 

autor:  O. Krzysztof Pałys OP

 

źródło: http://www.stacja7.pl/article/4410/8+krok%C3%B3w%2C+aby+zwolni%C4%87/83

 

Msze Święte

NIEDZIELA

7:00 8:30 10:00 11:30 13:00 18:00

PON-SOB
6:30 7:00 18:00

Pozostałe nabożeństwa

Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy-środy po Mszy św. o godz. 18.00